Dunaj, Komárno, Słowacja 🙂

Słowacja 🙂

Po przejechaniu ponad 400km wjeżdżam na Słowację, cieszę się, bardzo mnie to cieszy 🙂 Trochę jednak jestem zmęczony moją podróżą. Chciałoby się mieć tak miesiąc na taki wyjazd. To by było coś. Jednak nie da się mieć wszystkiego. Z jednej strony pojawia się radość, że jestem coraz bliżej domu, z drugiej jednak lekki smutek, że to już prawie koniec, że dzisiaj czeka mnie ostatnia noc poza granicami Polski… Dużo we mnie sprzecznych emocji…

Jestem głodny, masakra, pora coś znaleźć do jedzenia, ale jak na złość nie ma nic przy drodze. Strasznie mi nie idzie. Strasznie. W końcu staję pod małym centrum handlowym, wybieram pieniądze i dopadam budkę z jedzeniem. Cudownie. Jest hamburger, jest coś słodkiego, będę żył 🙂 To w drogę. Humor mi się poprawił, energii przybyło. To jadę dalej 🙂

Parking przy noclegu 🙂

Błądzę, ogólnie jadę przed siebie, zatrzymując się co jakiś czas w poszukiwaniu na booking noclegu. Nie mogę natrafić na nic co by przyciągnęło moją uwagę. Ostatecznie wyszukuję nocleg w miejscowości Čachtice (SK). Dojeżdżam na miejsce i okazuje się, że tutaj nikogo nie ma, a ja sprawdzałem dostępność noclegu na dzień 28 ale Lipca. Porażka. Wczoraj porażka z noclegiem dzisiaj też. Masakra. Jednak… Spotkany chyba kucharz z restauracji obok mówi bym dzwonił pod numer podany na banerze i na pewno znajdzie się miejsce noclegowe. Dzwonie… na moją informację, że jestem z Polski, właściciel odpowiada, że on z Czech i tak sobie pogadaliśmy 😉 Mówi, że za chwilę syn przyjedzie z kluczami. Jest. Super 🙂 Mam nocleg. Tego mi dzisiaj trzeba było. Mieć zagwarantowany nocleg. 🙂 Syn jest. Pokazuje mi pokój, kasuje pieniądze, zostawia klucze i odjeżdża.

Urlopowa opalenizna 😉

Pora się rozpakować, wziąć prysznic i zwiedzić okolice. Tak oto po godzinie spacerowania dotarłem do pobliskiego baru i to było najwspanialsze miejsce tego wieczoru. Było piwo i jedzenie (tak, strasznie głodny dzisiaj jestem). Ostatecznie też wyjaśniłem z booking sprawę mojej wczorajszej nieudanej rezerwacji. Wszystko skończyło się dla mnie dobrze, mam dostać zwrot opłaty i po sprawię 🙂 Po tym wszystkim odwiedziłem kolejne miejsce z piciem i jedzeniem, by na koniec dobić się deserem. Ja pierdziele. Przegiąłem dzisiaj. Pora wracam do pokoju, gdzie odkrywam urlopową opaleniznę 😉

Idę spać… To pospałem dzisiaj… Obsługa z restauracji właśnie postanowiła, że zrobi sobie po pracy imprezę. Natomiast ja zamiast iść do nich dołączyć to co raz miałem nadzieję, że już kończą… W końcu skończyli i nawet nie chce wiedzieć jak było późno. A może to ja zasnąłem…?

Galeria

Słowacja

Trasa i statystyki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *