Ciąg dalszy ciągu dalszego, Lugoj (RO) 😉

Nocleg

.. docieram do Lugoj (RO). Zarezerwowany nocleg już blisko 🙂 i oto on… Tak, to ten piękny stylowy budynek o nowoczesnej aranżacji i ładnych kolorach. Teraz już wiem dlaczego na booking było tylko jedno zdjęcie. Nie chcę w to wierzyć, jeżdżę jeszcze po okolicy pytam miejscowych, którzy tylko potwierdzają, że adres, który podaje będzie własnie tam gdzie ten budynek. Nie, nie wierze, mam dość. To nie możliwe… Dobra, pora się szybko pogodzić z rezerwacyjną porażką za która zapłaciłem z góry. Trzeba znaleźć nowy nocleg, tym bardziej, że robi się coraz później, ciemniej i zapowiada się na deszcz. No ja pierdziele. Porażka. Mam dość. Pora działać. Na ulicy, którą przyjechałem były jakieś szyldy. Objadę zobaczę. OK, jest Pensiunea Dariana. Parkuję i wchodzę do środka. Mam nocleg, drożej, ale to już mi obojętne. Teraz chcę się tylko gdzieś zameldować, coś zjeść i napić, albo odwrotnie 😉 Humor powraca…

Mam już pokój, jednak nie mam pilota do klimatyzacji, całe szczęście po interwencji otrzymuję nowy 🙂 Szybko się ogarniam i idę na zakupy, chce mi się piwa i klasycznie czegoś słodkiego 😉 Obkupiony, tym razem zdecydowanie za bardzo wracam do pokoju otwieram puszkę i dzwonię do booking zgłosić reklamację. Po sporym oczekiwaniu dowiaduję się, że potrzebują pół godziny na zweryfikowanie czy obiekt noclegowy o którym mówię na prawdę nie istnieje. Potem mogą mi znaleźć inny hotel i to oni pokryją ewentualną różnicę w cenie. Informuję, że inny nocleg znalazłem na własną rękę. Do sprawy wrócimy później. Jeść!

Restauracja znajduje się na parterze, zamawiam obiadową klasykę i piwo ..i poznaje Francesco z Włoch i jego piękną żonę 🙂 Nawiązujemy rozmowę, ja szpanuję, że umiem po włosku 😉 Jenak Francesco jak to Włoch jest cierpliwy, do tego wspomagamy się angielskim i nawet nam idzie. Świetni ludzi 🙂 Pogodni i radośni 🙂

Zaczyna wiać i robi się ciemno, obsługa przychodzi i mówią bym przestawił motor, obawiają się, że stojąc przy budynku może oberwać dachówką. OK, szybko się zbieram by zdążyć przed nadejściem ulewy. Niestety nie udało się, znaczy udało się przestawić, ale już wrócić do budynku nie 😉 Ale leje, ale burza i parasol poleciał. Dobrze, ze motor już przestawiony…

Wracam do obiadokolacji teraz przy świecach, nie mamy prądu, ale mamy wspomniane świece, a para z Włoch częstuje mnie winem. Świetni ludzie 🙂 Żona (niestety nie pamiętam imienia) opowiada jak to jej mąż od lat, a nawet od zawsze jeździ tylko Alfami Romeo, teraz przed pensjonatem stoi piękne czerwone Stelvio. Rozmawiamy o włoskiej drodze/przełęczy Passo dello Stelvio, którą parę lat temu przejechałem ale autem 🙂 Francesco też jeździ motorem. Takich ludzi mi trzeba dzisiaj było. Światło wraca, dobry humor też. Pora iść spać.

Dobranoc.

Galeria

Rumunia

Mapa i statystyki

Wspominam i słucham

Deszczu i burzy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *