Długo nie mogłem się zebrać by wyjechać z Ochrydy 😉

Dobra, kebab zjedzony, pranie rozwieszone, muzyka gra, gołębie z balkonu przepędzone, można zacząć wspominać, aaaa wino!!?? ..i już nalane, nawet pierwszy łyk za mną 🙂
Ważne!! Czytając moje wspomnienia możesz zdjąć maskę 😉 🙂

Śniadanie na ławce 🙂

Dzień dobry! 🙂 Teraz to ja czuję, że mi się chce. Oj tak, wczorajszy dzień był mi potrzebny, tak jak kilka razy mówiłem to był ten dzień w którym dopadło mnie totalne zmęczenie i chwilowa niechęć do dalszej jazdy. Dzisiaj jest już inaczej, dzisiaj żyje, jestem wyspany, wypoczęty i chętny do dalszej jazdy. Jednak dzisiejsze przygotowania do wyjazdu zaczynam trochę inaczej, mam ochotę jeszcze raz pójść nad jezioro ochrydzkie, jeszcze raz zobaczyć ten piękny widok. Zjeść śniadanie na ławce i dopiero ruszyć w drogę w kierunku Serbii. Tak właśnie robię, najedzony, spakowany ruszam.

Dzisiaj moim celem jest nocleg w miejscowości Niška Banja (SRB), w związku z czym do przejechania mam niecałe 400km. Pierwsza część trasy czyli do granicy Macedonia – Serbia, po prostu mija. Nie ma w niej większych zachwytów. Jadę i tyle, czasem rozglądając się to na lewo to na prawo. Ogólnie motocyklowa nuda. Ostatecznie fajnie jest. Trasa do granicy mija sprawnie jednak zachwytów nie było. Jednak miło było w trakcie tej trasy wspominać Ochrydę. Piękne miejsce (MK). Przed granicą by wydać resztę Denarów Macedońskich tankuje motocykl i dochodzę do wniosków, że paliwo jest tańsze w Macedonii jednak Suzuki paliło go jakoś więcej… Dziwna sprawa… No cóż, i tak bywa.

Wiec jestem na granicy macedońsko-serbskiej i otrzymuję moją pierwszą pieczątkę w paszporcie 🙂 Jak miło 🙂 Teraz przynajmniej wiadomo, że gdzieś byłem 😉 Więc witaj dwunasty kraju na mej drodze 🙂 Dwunasty kraju podróży :), licząc z Polska. Z granicy od razu wjeżdżam na autostradę A1 po chwili mijam bramki i w drogę. Ciekawostka. W Serbii sprawdza się czas przejazdu od bramki do bramki i jeśli na jego podstawie wyjdzie, że trasę pokonaliśmy za szybko, czyli przekraczaliśmy prędkość to możemy dostać mandat. Warto to wiedzieć i zachować sensowny średni czas przejazdu. Autostrada ma mnie zaprowadzić do miasta Nisz (SRB), z którego do miejsca noclegu będę miał trochę ponad 10km. Na autostradzie jak to na autostradzie szybko i relaksująco 🙂 Często pojawiają się fajne zielone widoku. Taki odpoczynek w trakcie jazdy, który pomimo tego, że dzisiaj jestem wyspany i wypoczęty jest mi potrzebny. Jednak mój bark nadal nie jest w najlepszym stanie. Do tego muszę pamiętać o stanie łańcucha, napędu w moim Suzuki. Jest on w coraz gorszym stanie. Wydaje sporo nie przyjemnych dźwięków, głównie mocno szumi i trze. Z tych dwóch powodów od kilkuset kilometrów częściej wybieram autostrady i mniej wymagające trasy. Gdyby mój stan i motocykla pozwolił częściej jechał był bocznymi krętymi i bardziej wymagającymi częstego rozpędzania i hamowania trasami. Ogólnie trasami dającymi więcej frajdy z jazdy motocyklem. Cóż pogodziłem się ze stanem rzeczy i akceptując sytuację cieszę się tym co mam, a mam z tej podróży i tak bardzo dużo 🙂 🙂 Głównie wolności i niezależności 🙂 Piękny stan, piękne uczucie, piękne momenty mojego życia :), zresztą wszystkie są piękne, nawet jak przez chwilę są gorsze, POLECAM 🙂 Nisz (SRB) już się zbliża, a wraz z nim korek związany z jakimiś zamkniętymi zjazdami z autostrady i bramkami. Małe niedogodności i jestem w mieście. W ogóle to w Serbii też maja to dziwne i nie wiem do czego potrzebne rozwiązanie z podwójnymi tablicami przy wjeździe do miejscowości. Niepotrzebne zamieszanie i komplikacja. Na koniec i tak nie wiadomo w jakiej miejscowości się jest i czy jest to teren zabudowany… Jestem w mieście, pora znaleźć bankomat, wybrać trochę miejscowej waluty i jechać zameldować się na nocleg.

Dotarłem do Niška Banja (SRB), po kilkunastominutowym jeżdżeniu i szukaniu zarezerwowanego noclegu docieram na miejsce. Tam też nie mogę się odnaleźć. Okazuje się, że jestem chwilę za wcześnie i muszę poczekać na obsługę. W końcu pojawia się Panie recepcjonistka, jak się później okazuje Sanja, po prostu Sanja 🙂 Wesoła, pocieszna i gadatliwa dziewczyna :), ale o tym później 😉 Pani recepcjonistka bo w tym momencie jesteśmy jeszcze na Pan, Pani 😉 dokonuje mojego meldunku, tak dosłownie meldunku. W Serbii na granicy dostajemy pieczątkę z datą wjazdu, a w momencie kwaterowania się w hotelu, pensjonacie itp. jesteśmy meldowani i wpisywana jest nasza data przyjazdu. Ogólnie w pierwszym momencie gdy czytałem o tym obowiązku przed wyjazdem wydawało się to lekko stresujące i zagmatwane jednak realnie jest to banalna sytuacja. Można powiedzieć, że wszystko dzieje się automatycznie. Pani Sanja pokazuje mi pokój, naprawdę fajny, klasycznie z klimatyzacją, z prywatną łazienką zresztą też. Do tego zaprowadza mnie kilkaset metrów dalej i pokazuje gdzie dobrze zjem. Oj tak, jeść, tego mi trzeba. Jestem mega głodny. W trakcie rozmawiając udawanym angielskim, znaczy się jej był dużo lepszy od mojego 🙂 umawiamy się na wino po pracy. Tymczasem ja idę do restauracji na obiad i piwo, ona wraca do pracy. Sanja miała rację, dobrze tu karmią. Świetne jedzenie (oczywiście nie pamiętam co to było, na pewno coś z mięsem) i dobre piwo. Tego mi trzeba było. Najedzony i uradowany po dwóch piwach wracam do pokoju. Trzeba się poprać i położyć na chwilę. Z Sanją jestem umówiony na 21-wszą. Idę spać. Do potem.

To jestem znów, ogarnięty idę do recepcji. Ostatnie sprawy i zaraz idziemy zwiedzać, rozmawiać i napić się wina. Po obejściu parku i wymoczeniu nóg w jakiejś cudownej sadzawce, oczywiście po namowie i przedstawieniu jej cudownych właściwości przez moją nową koleżankę, trafiamy do położonego obok baru, restauracji? Nie wiem co to było, ale podawali wino. Sanja załatwiła by obsługa pozwoliła mi zamawiać po kieliszku różnych win, bym mógł się degustować. Niestety w związku z tym, że gdy jest miło to czas szybko mija nadeszła pora rozstania i zakończenia tego miłego i rozwijającego kulturowo wieczoru. A przecież z każdym kieliszkiem rozmawiało się coraz prościej, nawet spodobała się jej polska muzyka 🙂 Cóż. Sanję odprowadzam na autobus, a ja wracam na nocleg. Oj szumi… 🙂

Dobranoc 🙂

Galeria

Macedonia

Mapa i statystyki

Wspominając słucham:

Fink Meets the Royal Concertgebouw Orchestra (cały album)
Berlin Sunrise
Yesterday Was Hard on All of Us
What Power Art Thou
The Infernal Machine
Wheels
This Is the Thing
The Unanswered Question
Perfect Darkness
Sort of Revolution

Kaśka Sochacka – Wiśnia – 5 razy 😉

Anita Lipnica, The Hats – Ptasiek – 2 razy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *