Grecja…

Więc jestem w Grecji. Kolejna granica już za mną. Odkręcam manetkę gazu i do przodu. Mam w planie dojechać w okolice miejscowości Katerini (GR). W tych okolicach, a dokładnie w Olimpic Beach jestem umówiony z przyjaciółmi z Polski, którzy spędzają tam urlop. Grecja krajem, po którym będę się w dużej mierze poruszał po autostradach. Niestety zmusza mnie do tego moja kondycja jak i napędu w motocyklu. Niestety jedynym w tym momencie sposobem na poradzenie sobie z tymi problemami jest oszczędzanie siebie i maszyny. Podjąłem decyzję o wybieranie możliwie łagodnych dróg. Bez przesadnej ilości zakrętów, nawrotów itp. Autostrady na ten moment będą odpowiednim wyborem. Jak się okazuje są to bardzo przyjemne drogi. Grecka droga szybkiego ruchu numer 2 okazuje się idealna na czas niedogodności, które się pojawiły. Dobra starczy na dzisiaj to myśleniu o niedogodnościach. Bark boli, napęd cholernie szumi i co? Jadę i podziwiam widoki, których niestety w tym rejonie nie ma zbyt wiele. Ogólnie dla mnie jest jakoś tak nudno. Dobrze, że jest kilka tuneli i bramek do płatności za przejazd to coś się dzieje. Ruch na tej autostradzie prawie nie występuje. Co uznaję za bardzo duży plus tego dnia. Całe szczęście w końcu z niej zjeżdżam. Po raz kolejny mam potwierdzenie, że nie nadaję się do jeżdżenia po drogach szybkiego ruchu. Wybieram je tylko wtedy gdy muszę. W mojej ocenie jazda motocyklem po autostradzie jest bardzo nudna, chyba, że są piękne widoki, wtedy pojawia się przyjemność zrelaksowanego podziwiania tych, że widoków 🙂 I tak oto zjeżdżam z autostrady. Motocykl zaczyna się domagać paliwa. Stacja, która pojawia się “po drodze” okazuje się nie czynna. Trochę mnie to niepokoi. Jednak kieruję się w kierunku miejscowości, w której mam zarezerwowany nocleg. Jest to okolica/dzielnica Katerini (GR). Motocykl teraz już bardzo domaga się paliwa. Pojawia się we mnie trochę stresu. Dobra, spokojnie. Telefon, Google Maps. OK, jest. W miejscowości obok znajduję dwie samoobsługowe stacje paliw. Jedna w budowie, a na drugiej musiałem się trochę pouczyć obsługi. OK, udało się. Mam paliwa za 20€. Spokój wrócił 🙂 Kierunek hotel. Jestem na miejscu. Marzyłem tego dnia o zrzuceniu ubrani i prysznicu. W końcu był mi dany. Teraz już pozytywny nastrój i dobry humor wrócił. Wsiadam na Suzuki i w drogę na spotkanie. Mam niecałe 10km drogi. Pokonuje je już nie w pełnym umundurowaniu. OK. Są 🙂 🙂 Jak miło spotkać osoby, które się lubi 🙂 Idziemy na spacer i obiad.

Przebieg przy jakim zawróciłem.

Kolejnym planem na to popołudnie jest zakup prezentów dla moich dwóch Chrześnic. Wymyśliłem sobie, że przywiozę im coś z najdalej położonego miejsca do którego dojadę w trakcie tej podróży. Po zwiedzeniu kilku straganów, trochę zagmatwanych rozmowach ze sprzedającym ostatecznie udaje mi się kupić prezenty 🙂 Na koniec zostaje odprowadzony do motocykla, żegnamy się ze znajomymi i wracam do swojego hotelu. Biorę zakupione w międzyczasie piwo i idę na basem, który okazuje się być o tej godzinie nieczynny. Ach… 😉 To jest ten moment, w którym już nie mam ochoty się denerwować. Akceptuje wszystko jakie jest. Leżak, świeże owoce i piwo też są fajne 🙂 Dzień kończę zadowolony i czekam na jutro… 🙂

Galeria

Grecja

Mapa i statystyki

Tworząc słucham…

Barbara Wrońska – Dom z Ognia (cała płyta)
Rozmowa
Nie czekaj
Koniec lata
Nieustraszeni
Abstrakcja
Dom z ognia i lodu
Prosta droga
Depression
Odnajdź mnie
Blask

4 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *