Albania moim celem, Kukës moim noclegiem… 🙂

Pobudka, Grzegorz wstawaj, Kukës czeka. O jak mi się nie chce wstawać tego dnia. Dobra bez narzekania, marudzenia, wypad z łóżka 😉 Dzień Dobry! 🙂 Witaj Dniu Czwarty. Poranny prysznic i lecę na śniadanie. Plan na dzisiaj przejechać kilkaset kilometrów Czarnogóry, potem kawałek przez Kosowo, a na koniec Albania i miasto Kukës położone nad rozległą rzeką Drin, dokładniej Czarny i Biały Drin. Najedzony, rozbudzony to w drogę.

Zatoka Kotorska

Pierwszy odcinek przebiega wzdłuż Zatoki Kotorskiej. Jestem rozpieszczany przez wspaniałe widoki oraz bardzo przyjemną drogę, która z każdym kilometrem opuszcza zabudowania i daje coraz więcej frajdy z jazdy. Taka miła rozgrzewka tego dnia, przed trudniejszymi odcinkami. Po około 25km opuszczam drogę prowadzącą wzdłuż nabrzeża i wjeżdżam na P11. Trasa poprowadzona w terenie górzystym, z kilkoma tunelami oraz pięknymi widokami na wspomnianą zatokę. Kieruje się na miejscowość Niksic (MNE). Wybrana przeze mnie droga wyłożona jest dobrej jakości asfaltem, który pozwala na relaksującą podróż i daje możliwość oglądania widoków. Osiągam błogi stan na zasadzie jestem tu i teraz i jest wspaniale. Podoba mi się on, potęguje uczucie relaksu, odpoczynku i bycia totalnie gdzie indziej z samym sobą. Tylko ja i oczywiście Suzuki 😉 Uwielbiam tego typu odcinki drogi, uwielbiam ten stan nie bycia bo muszę tylko bycia bo chcę 🙂 Wtedy wszystko płynie, wszystko wychodzi, działa, jest proste i oczywiste. JEST i TYLE. Pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu miałem plan odłożyć to na bok, zrezygnować z siebie… Całe szczęście, że ten durny plan mi nie wyszedł 😉 Jednak mam w sobie instynkty obronne 😉 🙂 Tak sobie jadę rozglądam się w lewo, w prawo, patrzę przed siebie. Zajmuje się moim standardowym zajęciem dla urozmaicenia jazdy, klikam po opcjach komputera pokładowego. Takie szaleństwo Podróżnika 😉 Podoba mi się ta Czarnogóra, w szczególności moje podejście do podróżowania. Podróżować po swojemu, swoimi szlakami, nie utartymi drogami, miejscami, bo tak wskazuje ulotka, bo tak trzeba, bo trzeba mieć zdjęcia tam gdzie jest modnie… Cały dzisiejszy dzień przebiegał na takim byciu gdzie indziej, na świadomym błądzeniu i odnajdywaniu miejsc, które mogą mnie zaskoczyć. Gdzie tylko mogłem wybieraniu tras, które podpowiada mi intuicja, doświadczenie, decydowaniu się na drogi, na których nie było wiele samochodów. Mijałem czasami na odcinku 20km może 2-3 auta. Oczywiście były też główne drogi, gdzie ruch był większy. Minąwszy Niksic (MNE) kieruje się na Šavnik (MNE), a później Kolašin (MNE). Dzisiejszy dzień okazuje się być pięknym jednak ostatecznie trudnym fizycznie. Nadszedł moment kiedy dupa (miało być tyłek, jednak… ) dała o sobie znać. Standardowo, 4-5 dzień jest momentem przełamania pewnych ograniczeń. Pojawia się moment zastanowienia czy brnąć na siłę do wyznaczonego celu czy coś zmienić…

Obiad

Zatrzymuję się na przerwę obiadową. Bardzo przyjemne miejsce. Zanim na dobre zsiadłem z motocykla zaczepia mnie po Polsku gość restauracji. Po wymienieniu kilku zdań dowiaduję się, że jest z okolicy jednak często przebywa służbowo w Polsce, a mieszka w Niemczech. Po chwili okazuje się, że jego żona Polka ma znajomych w Opolu na Zaodrzu. Taka miła niespodzianka 🙂 Polecają mi dobre jedzenie, rozmawiamy jeszcze trochę i odjeżdżają. Fajnie było porozmawiać 🙂 Ja zostaje, trzeba chwilę odpocząć, zjeść co mi polecili (smakowało mi) i posiedzieć 😉 Czas ten wykorzystuje na zastanowienie się co dalej. Trzeba podjąć decyzje. Teraz mam możliwość dzięki WI-FI w restauracji (staram się wybierać tego typu lokale) zmiany noclegu. Jestem w o tyle dobrej sytuacji, że nocleg w Kukës (AL) mogę bezpłatnie odwołać. Tak też robię, znajdując ostatecznie hotel Komnenovo etno selo Kula Damjanova w miejscowości Komenovo – Plav (MNE). Dodatkowym atutem tego miejsca jest jego położenie nad Jeziorem Plavsko. Wiec ruszam, kierując się na drogę, która ustaliłem razem z poznanym wcześniej znajomym. Jednak chyba się nie dogadaliśmy. Droga okazała się dość kiepska, wąska, trochę zapomniana, a może to kwestia zmęczenia? Przecież nie raz jeździłem podobnymi odcinkami i byłem zadowolony. Jednak teraz doszedł deszcz, który całe szczęście okazał się lekki i przelotny. Przejechałem trasę M9 i dotarłem do miasta Andrijevica (MNE). Chętnie przejechałbym ten odcinek jeszcze raz, miał coś w sobie… Widać dogadaliśmy się, tylko dzień nie ten. Trudno, kto wie, może jeszcze tam wrócę 🙂 Na skrzyżowaniu skręcam w prawo i wyjeżdżam na główną drogę nadal M9, teraz jest on szczersza i łatwiejsza. Taka jak była mi potrzebna na te ostatnie 25-30km dzisiejszej jazdy. Po drodze spotykam małego, młodego psa, którego gdybym był bliżej od domu chętnie bym przygarnął. Urzekł mnie i to bardzo…

Oto jest Plav (MNE) i.. deszcz, tym razem zdecydowanie większy, ulewa. Trafiam na parking sklepu, wykorzystuje ten czas na zakupy. Deszcze odpuszcza, całe szczęście był mocny ale chwilowy.

Tęcza 😉 🙂

Po krótkich błądzeniu odnajduje miejsce noclegu. Dopełniam formalności i zostaje mi pokazany pokój w sporej drewnianej chacie. Jednak brakło prądu, przynajmniej jest informacja, że niedługo będzie 🙂 Wypijam szybkie piwo i idę zwiedzać okolice, bardzo ładne i klimatyczne miejsce. Obiekt nad wodą wybudowany z kamienia jak wywnioskowałem obudowywany po pożarze (działała już restauracja). Szkoda, bo na starych zdjęciach widać jego klimat. Zmęczony jednak szczęśliwy, a… i na koniec pokazała się tęcza 😉 🙂

Koniec… Reszta na zdjęciach… Dobranoc…

Galeria

Mapa i statystyki

Tworząc słucham…

John Porter – płyta Honey Trap
John Porter – My Dark Places
John Porter – In The Blue Room
John Porter – Honey Trap
John Porter – Light On A Darkened Road
John Porter – Night Smoke
John Porter – Where The Sun Never Shines
John Porter – Black With The BLues
John Porter – Love Didn’t Dsve You
John Porter – Dreaming Of Droening
John Porter – No Place To Go
John Porter – Outta My Bed
John Porter – Something New
John Porter – Honey Trap

Ursine Vulpine – Ursine Vulpine –
Ursine Vulpine – Do You Realize
Ursine Vulpine – One Last Moment of You
Ursine Vulpine – Arcanine
Ursine Vulpine – Ark Ascending
Ursine Vulpine – Endymion
Ursine Vulpine – Heart Shaped Leaf
Ursine Vulpine – Many Are the Stars I See, But in My Eye No Star Like Thee
Ursine Vulpine – And So My Heart Become a Void
Ursine Vulpine – Never Let Me Go
Ursine Vulpine – Without You
Ursine Vulpine – Mizuhara

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *