Podobno zmieniamy się przez całe życie… czasem te zmiany są tak subtelne, że nawet nie zauważalne dla nas czy otoczenia, ale przychodzi takie dzień kiedy dość niepostrzeżenie coś co „pracowało” w nas od dawna, aby w końcu poprawić nasz komfort życia zaczyna być mocno widoczne i dla niektórych z boku jest trudne do przetrawiania. Czasem dotyczy to stawiania granic w relacjach, czasem wyrażania własnego zdania, czasem podejmowania bardziej stanowczych decyzji.
Dla mnie to zmiany na dobre… ale nie zawsze moje otoczenie za nimi nadąża, zadając pytania „czy wszystko ok?”, „czy coś się dzieje”, albo wprost stwierdzając „że się zepsułam 😉 bo nie jestem już taka jak dawniej”…
No właśnie…taka czyli jaka? G ostatnio stwierdził, że w tych zmianach widać jakbym była lżejsza… a ja trochę czuję jakbym rozkwitała na nowo… 🙂

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *